Stawy Hodowlane

 w prasie
 
 ogloszenia
 

 

 

 

 

 

 

Życie Żyrardowa nr. 50 (2473) z 15 grudnia 1999

Tajemnica wigilijnego smaku

WIZYTA U KARPIA

   Każdy z nas, jak tylko najbardziej sięgnie pamięcią, pamięta rybę na wigilijnym stole. Podobnie jest z pa-mięcią naszych rodziców i dziadków. Od wieków bowiem ryba stanowi zasadniczą potrawę wigilijnej kolacji Piastów. Z ryb preferujemy dwa jej gatunki tj. śledzia i karpia. Szczególnego zastanowienia wymaga właśnie karp. Jadamy go w czasie roku dosyć często, nigdy jednak karp nie smakuje tak bardo, jak w czasie wigilii. Żeby poznać tę smakowitą tajemnicę, postanowiliśmy odwiedzić karpia i z nim porozmawiać. Pojechaliśmy do hodowlanego gospodarstwa rybackiego w Grzegorzewicach, niedalego źródeł Pisi Gągoliny.
Magazyny   Gospodarstwo w Grzegorzewicach, którego właścicielem od kilku lat jest Jerzy Dec liczy prawie 150 hektarów powierzchni. Z tego rybne stawy hodowlane stanowią prawie 80 hektarów Woda w stawach jest bardzo czysta, bowiem pochodzi bezpośrednio ze źródeł Pisi. Ma to swoje zalety i wady niestety. Czysta woda gwarantuje wyhodowanie ryby zdrowej i bardzo smacznej. Woda źródlana jest jednak zimna, co opóźnia proces hodowlany i go wydłuża. Zdaniem naszego gospodarza w Polsce tradycyjny wigilijny karp musi rosnąć aż trzy lata. W krajach sąsiednich ten proces jest o rok krótszy. Dlatego też ryba z importu jest tańsza od krajowej. Przy zakupie należy jednak badać świadectwo jej pochodzenia. Możemy bowiem na targach nadziać się na rybkę z Ukrainy która o zmroku nam zaświeci.

SKĄD TEN SMAK?

   Rybę z Grzegorzewic dane mi było niedawno, bo we wrześniu degustować. Odwiedziliśmy wówczas w ramach ekologicznego rekonesansu gospodarstwo rybackie. Pan Jerzy Dec poczęstował nas wówczas wędzonym karpiem, którego smak do dziś wszyscy uczestnicy wypra-wy do źródeł Pisi pamiętają dokładnie. Gospodarz opowiadał nam o ta-jemnicach smakowych tej ryby. Decydują o nim właściwie trzy za-sadnicze czynniki. Pierwszym jest pokarm do karmienia karpia. Jeśli ryba jest żywiona zbożem bez jakichkolwiek dodatków mączki ryb-nej, mięso musi być smaczne. W Grzegorzewicach karpia karmi się żytem z okolicznych pól. Tereny są tak czyste, że można tam spotkać rzadko występujące w Polsce odmiany zwierzyny. Ostatnie-go lata w okolicach widziano kilka czarnych bocianów, żurawie, czaple, kormorany, wiele lisów, norek a nawet łosie.
   Kolejnym ważnym czynnikiem jest jakość wody, o której już pisa-liśmy na wstępie. Ten element musi współgrać z położeniem stawów i stanem ich dna.
   Stawy w Grzegorzewicach charakteryzują się dnem żwirowym. Żerująca ryba nie zjada zatem mułu, co eliminuje tak charakterystyczny dla niektórych karpi mulisty smak. Nam jednak idzie o poznanie tajemnicy wyjątkowego smaku ryby, która trafia na nasz wigilijny stół. Pan Dec gotów jest podzielić się z czytelnikami tą tajemnicą.
Przeznaczona do świątecznej sprzedaży ryba na początku listopada jest kierowana do tzw. Magazynów. Magazynami nazywa się specjalne stawy o głębokości około czterech metrów. Przez prawie dwa miesiące karpie nie są karmione i muszą żerować na naturalnym pokarmie. W ten sposób tracą nadmiar tłuszczu, a ich mięso zyskuje na walorach smakowych. Tak postępują duże gospodarstwa rybne, które mają odpowiednie warunki do przechowywania.


ŚWIĄTECZNE ŻNIWA


   W Grzegorzewicach trwają przygotowania do świątecznych żniw. Do tegorocznej sprzedaży przygo-towano około 30 ton karpia. Znajduje sięon teraz w trzech magazynach, które połączone są specjalnym betonowym korytem, gdzie ryba będzie odławiana i za-bezpieczana do transportu w specjalnych plastykowych pojemni-kach. Taki pojemnik zawiera 750 kilogramów ryby. Gospodarz ma pod-pisane umowy z odbiorcami. Akcja sprzedaży będzie trwała właściwie tylko trzy dni tj. 21, 22 i 23 grudnia. Ryba z Grzegorzewic trafi przede wszystkim do sklepów Warszawskich. Niektórzy klienci odbiorą ją sami, do niektórych trzeba karpia zawieźć własnym transportem. Nasi rozmówcy są przygotowani, aby w te dni wozić rybę na okrągło, także nocą. Klient oprócz wymaganych przepisami dokumentów, otrzymuje też własny też własny certyfikat Grzegorzewic, gdzie jest precyzyjnie opisany sposób wyhodowania ryby. To nasz znak jakościowy - twierdza hodowcy.
W tym roku odbiorca hurtowy za karpia z naszego powiatu zapłaci 6,50 zł za kilogram. Przy transporcie producenta ta cena będzie o kilkanaście groszy większa. Sprzedawca z reguły nalicza 2 złote swojej handlowej marży. Sprawdziliśmy na rynku w Żyrardowie. Karp w połowie grudnia miał tam cenę 9 złotych za kilogram ryby. Pan Dec ma też dobrą wiadomość dla nabywców indywidualnych. Tę bardzo smaczną rybę można przed świetami kupić także detalicznie. Jeśli przyjedziemy do Grzegorzewic, możemy tu karpia kupić za 7,50. To ważna informacja szczególnie dla zakładów zbiorowego żywienia, które przygotowują wigilię dla wielu osób.
   Hodowcy muszą być przygotowani na wszelkie niespodzianki pogodowe. Akurat mamy aurę jesienną, ale lada godzina może się ona zmienić w zimową. Kiedy stawy skuje lód, mogą być problemy z odłowieniem ryby. Na taką ewentualność mają tu własne rozwiązanie. Na dnie stawów są wbite kołki drewniane. Jeśli mróz skuje lodem tafle wodną, po spuszczeniu wody lód zatrzyma się na kołkach, nie przygniecie ryby. Złośliwi powiadają, że to także zabezpieczenie przed ewentualnym kłusownictwem, bowiem sici złodzieja zatrzymają się właśnie na kołkach drewnianych.

JEMY RYBĘ LUBELSKĄ

   Gospodarstwo w Grzegorzewicach zaopatruje w karpia głównie stolicę. W tym roku dostarczy tam prawie 30 ton tej ryby oraz trochę szczupaka i lina. Trzyletni karp osiąga tutaj wagę 12 - 1,5 kilograma i taka ryba jest Najbardziej poszukiwana w handlu, ma też najlepszy smak. Sklepy warszawskie od lat współpracują z Grzegorzewicami i są w ciągłym kontakcie. Można bowiem na telefon w ciągu godziny dostarczyć nową partię świeżego towaru. Tą bliskością i szybkością działania nasi hodowcy przebijają dużych producentów z terenu Lubelszczyzny, którzy do stolicy muszą towar wieźć kilka godzin.
Sklep rybny   Pytamy, jak jest z rynkiem żyrardowskim? Okazuje się, że zaopatruje go hurtownia "Delfin" z Grodziska. Ten z kolei kupuje karpia u lubelskich hodowców. Zatem w naszych sklepach nigdy nie będziemy mieli tak świerzej ryby, jak z Grzegorzewic. Nasi rozmówcy przestrzegają też przed kupowaniem taniego karpia na targowiskach. Zdecydowanie niższa cena wyraźnie wskazuje, że ryba pochodzi z importu. O jakości i certyfikacie trudno tu mówić, oświerzości i zachowaniu parametrów smakowych również. Możemy się więc rozczarować, siadając do wigilijnego stołu. Warto o tym wszystkim pamiętać, zanim jeszcze ową świąteczną rybę kupimy.

* * *

   Podręczniki ichtiologii zakładają, że do wyhodowania 1 kilograma karpia potrzeba jest około 6 kilogramów pokarmu - czyli zboża. W praktyce jest to trochę więcej, bo przecież ryby nie karmi się indywidualnie tylko zbiorowo. Z jednego hektara stawów powinno się uzyskać 1 tonę karpia. W praktyce trudno to osiągnąć ze względu na nasz klimat, bo karp lubi ciepło i w ciepłych wodach notuje największe przyrosty.
Skubany ma garba   We wrześniu, kiedy to byliśmy gośćmi Grzegorzewic, kilogram karpia kosztował w hurcie 8,50 złotego za kilogram. Obecnie - po niespełna czterech miesiącach cena spadła o dwa złote na kilogramie. Zdaniem hodowców to wynik polityki cenowej dużych hipermarketów i baraku kontroli importu. O opłacalności hodowli z J. Decem nie rozmawiamy. Okazuje się bowiem, że najtańsza jest praca ludzka. Paliwo zaś w ciągu roku podrożało prawie o 100 procent. Jeśli koszty rosną, a cena towaru spada, pytanie o opłacalność staje się nieretoryczne. Nasz gospodarz uważa, że zrobił błąd nastawiając się na hodowlę ryb. Lepiej byłoby nastawić się na produkcję wody mineralnej, dla której ma już nazwę "Grzegorz". W przyszłości zatem powinien ograniczyć produkcję na rzecz poniesienia jej jakości. Jakość towaru bowiem już dziśdecyduje o jego powodzeniu. Przypomnijmy sobie, jak biegamy po sklepach mięsnych, aby znaleźć wędlinę, która smakiem wędlinę przypomina i jaka to dziś sztuka kupić naprawdę coś smacznego. Tak samo jest już po trochu - a będzie mocniej jeszcze ważyło - w przypadku ryby. Tutaj Grzegorzewice mają ciągle atuty w ręku. Szkoda, że my z pobliskiego Żyrardowa o tym nie wiemy.
   I to byłoby na tyle, ile chciał nam powiedzieć świąteczny karp. Zanim podzielimy się opłatkiem, zanim smażone dzwonko ryby położą nam na talerzu podczas kolacji.


KPT

Zdjęcia Gabriel Podolski

Życie Żyrardowa
ukazuje się w Grodzisku, Pruszkowie, Sochaczewie,
Rawie Mazowieckiej, Skierniewicach oraz w Łowiczu.